Stacja XII. Jezus
Chrystus umiera na krzyżu
|
|
Tekst do rozważania na dzisiejszy dzień: Łk 23, 44-49
|
|
„Była już prawie godzina szósta, a ciemność ogarnęła całą ziemię aż do
godziny dziewiątej. Gdy słońce się zaćmiło, zasłona w świątyni rozdarła
się przez środek. A Jezus zawołał donośnym głosem: <<Ojcze, w Twoje ręce
oddaję mojego ducha>>. Gdy to powiedział, skonał. Wtedy setnik, widząc,
co się stało, chwalił Boga, mówiąc: <<Naprawdę ten człowiek był
sprawiedliwy>>. A wszyscy, którzy się zbiegli na to widowisko, gdy
zobaczyli, co się stało, wracali, bijąc się w piersi. Wszyscy zaś Jego
znajomi i kobiety, które towarzyszyły Mu od Galilei, stanęli w oddali i
przyglądali się temu.”
|
|
|
Na początku modlitwy uczyń
znak krzyża i uświadom sobie przez chwilę, że oto Bóg jest teraz przy
Tobie. Ponieważ chcesz z Nim rozmawiać, więc On Jest Obecny.
Poproś Go więc w tym momencie, aby Duch Święty poruszał Twoją modlitwę,
by On sam ją prowadził. Poproś także, by Pan usuwał w niej wszelkie
przeszkody oraz by oczyścił Twoje zamiary, intencje, pragnienia,
decyzje, czyny - by służyły tylko większej chwale Boga i dobru innych
ludzi.
Poproś
teraz Pana o owoc modlitwy:
o łaskę poznania Jezusa, by móc Go bardziej kochać
i iść za Nim z hojnym sercem
|
| |
- Wraz z Jezusem przyszliśmy pod krzyż. Wraz z Nim
spotykaliśmy Maryję, Szymona, Weronikę i inne kobiety. Upadaliśmy, po
czym szliśmy dalej. W końcu byliśmy na górze, kiedy Mistrz został odarty
z szat, przybity do krzyża. Bądź teraz przed Nim, Ukrzyżowanym.
„Wyobrażając sobie Chrystusa, Pana naszego, obecnego i wiszącego na
krzyżu, rozmawiaj z Nim, pytając Go jak to On, będąc Stwórcą, do tego
doszedł, że stał się człowiekiem, a od życia wiecznego przeszedł do
śmierci doczesnej i do konania za Twoje grzechy. Podobnie, patrząc na
siebie samego, pytaj się siebie: co ja uczyniłem do Chrystusa? Co czynię
dla Niego? Co powinienem uczynić? I tak, widząc Go w takim stanie
przybitego do krzyża, rozważ to, co Ci się wtedy nasunie.” (Ignacy
Loyola, Ćwiczenia Duchowe, nr 53).
|
- W oddali stanęły kobiety i znajomi, którzy
towarzyszyli Mu od Galilei. Czyli od samego początku, kiedy dopiero
zaczynało się dzieło nawrócenia ich serc, zasiewu królestwa bożego,
wielkich czynów i cudów Jezusa. Stanęli z dala i przyglądali się temu.
Co mogli czuć? Ten, za którym poszli, teraz umiera jak przestępca.
Pomyśl o smutku i zamieszaniu, niezrozumieniu, które musiało ich drążyć.
Pan zapowiedział to podczas ostatniej wieczerzy: będą się smucić, ale
znów Go zobaczą, a wtedy ich smutek przemieni się w radość i wszystko
stanie się jasne, nie będą już mieli żadnych pytań (por J 16,19nn).
Pomyśl o tym, co jest dla Ciebie najcięższe, o bólu, smutku, barierach w
relacji z Bogiem. Trwając przy Ukrzyżowanym wzbudź w sobie świadomość,
że Twój smutek naprawdę przemieni się w radość, Twoje niezrozumienie w
jasność.
|
- Śmierć jest kresem drogi krzyżowej,
cierpienia. Nie natomiast drogi życia, historii Jezusa. Zbawiciel w
śmierci oddał wszystko, do ostatniej kropli krwi. I zwyciężył. Oddał
swojego ducha w ręce Ojca, a z Jego ofiary już pod krzyżem rodzą się
owoce. Są tam różni „widzowie”: bardziej i mniej poruszeni całą
sytuacją. Są żołnierze, setnik, matka Jezusa, młody Jan, inni bliscy
Jezusa, są ludzie, którzy zbiegli się na „widowisko”. Wszyscy oni patrzą
na to, co się dzieje. Ich reakcje są różne. Setnik chwali Boga za
sprawiedliwość Jezusa. Ludzie, którzy się zbiegli, wracają ze
spuszczonymi głowami, bijąc się w piersi. Bliscy i znajomi są obecni,
patrzą. A jaka jest Twoja reakcja? Przy ukrzyżowanym, umierającym
Jezusie można tylko być. Nie ma tu nic do „zrobienia”, nie da się być
aktywnym. Pozostaje trwanie w ciemności, która ogarnęła ziemię, w
rozdarciu – jak zasłona Przybytku. W niezrozumieniu i pomieszaniu, bo
przecież to się nie zgadza… przecież On mówił o wyzwoleniu, o życiu
wiecznym, o tym, że kto w Niego wierzy nie umrze. Bo przecież nadal,
mimo całego bólu, mocno wierzę Jego słowom. Prawda?
|
| |
Kończąc modlitwę porozmawiaj z
Panem i powiedz Mu o tym, co teraz czujesz, co myślisz, czego
doświadczasz. Niech to będzie spontaniczna rozmowa. Wylej przed Nim
swoje serce, które On przed chwilą poruszył. Pamiętaj, by to, co
będziesz mówił Bogu miało związek z przebytą modlitwą. Zakończ
odmawiając: Ojcze nasz.
Spróbuj zapisać sobie w
„dzienniku duchowym” najważniejsze myśli, światła, uczucia, jakie
pojawiły się podczas całej modlitwy. Jeśli nie masz na to czasu
bezpośrednio po niej, możesz to zrobić później.
Natalia Żelasko
|
|
|
|
|
|
|
| |
|